Fotoradar zrobi zdjęcie, zapłaci właściciel auta. Projekt UD263: opłaty do 7500 zł
Ministerstwo infrastruktury chce, by za wykroczenia z fotoradarów płacił właściciel auta, jeśli kierowca nie podpisze oświadczenia w ciągu 30 dni. Przeciw protestują firmy wynajmu samochodów.
Według projektu UD263 zawiadomienie z fotoradaru trafi do właściciela lub użytkownika auta wpisanego do Centralnej Ewidencji Pojazdów. Samo wskazanie kierowcy nie wystarczy: musi on w ciągu 30 dni podpisać oświadczenie, że przyjmuje mandat albo odmawia jego przyjęcia. Jeśli tego nie zrobi, właściciel zapłaci opłatę administracyjną.
Ile to kosztuje
Opłaty mają wynosić od 1500 zł za przekroczenie prędkości do 30 km/h do 7500 zł za ponad 71 km/h. Za przejazd na czerwonym świetle – 3000 zł, a za wykroczenie na przejeździe kolejowym – 6000 zł. Szybka zapłata obniży kwotę o 20%. Fotoradary miałyby robić zdjęcie już przy 5 km/h ponad limit (6 km/h na autostradach i drogach ekspresowych), a nie, jak dziś, przy ok. 11 km/h. Właściciel nie zapłaci, jeśli auto sprzedał, zostało skradzione albo było użyte w stanie wyższej konieczności.
Protest wypożyczalni
Firmy wynajmu aut mówią, że każda dostaje średnio ok. 900 zapytań z fotoradarów, a mandaty są warte 2,7–3 mln zł. „Państwo przerzuca obowiązek egzekucji kar na przedsiębiorców. Dla firm z sektora rent-a-car to może być śmierć” – mówi Paweł Piórkowski ze związku branży wynajmu i leasingu. Projekt jest w konsultacjach.
Źródło: Auto Świat, Autocentrum, Wartowiedziec.pl (10.10.2026)