Fot. Piotrus / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0, zmodyfikowano
UOKiK: 147 mln zł kar dla czterech banków. Najwięcej zapłacą Erste i ING
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ukarał cztery banki łącznie na 147,09 mln zł za klauzule, które pozwalały jednostronnie zmieniać umowy i podnosić opłaty. Decyzje nie są prawomocne.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył w poniedziałek kary na cztery banki, łącznie 147,09 mln zł. Najwięcej, 80,68 mln zł, ma zapłacić Erste Bank Polska. ING Bank Śląski dostał 63,25 mln zł kary, Bank Pocztowy 2,71 mln zł, a Plus Bank 453 tys. zł. Erste i ING odpowiadają więc łącznie za blisko 144 mln zł, czyli prawie 98% całej kwoty. Chodzi o zapisy w umowach, które pozwalały bankom jednostronnie zmieniać warunki i podnosić opłaty.
Dwie kary dla każdego banku
Każdy z banków został ukarany dwukrotnie. Pierwsza kara dotyczy klauzul modyfikacyjnych, czyli postanowień, które pozwalają bankowi zmieniać umowę w czasie jej trwania. Druga dotyczy klauzul o opłatach i prowizjach. Zakwestionowane zapisy znajdowały się w umowach kont, kart, kredytów i kredytów hipotecznych, a więc produktów, z których na co dzień korzysta wielu klientów.
Opłaty w górę nawet o 200%
Najdalej idący przykład dotyczy ING Banku Śląskiego. Według UOKiK klauzula w umowach tego banku pozwalała podnieść opłaty nawet o 200% już po wzroście inflacji o 0,3 pkt proc. albo przeciętnego wynagrodzenia o 1%. Niewielka zmiana wskaźnika gospodarczego mogła więc uzasadniać potrojenie opłaty. W Plus Banku podstawą podwyżki mógł być wzrost „innych kosztów” o co najmniej 1%, przy czym lista takich kosztów była otwarta. Klient nie był zatem w stanie przewidzieć, kiedy i z jakiego powodu zapłaci więcej.
„Weksel in blanco”
Bank może zastrzec w umowie prawo do zmiany opłat, ale według urzędu nie może to oznaczać pełnej dowolności. „Klauzula modyfikacyjna nie może być wekslem in blanco” – podkreśla prezes UOKiK Tomasz Chróstny. Weksel in blanco to dokument podpisany bez wpisanej kwoty, którą później uzupełnia wierzyciel. Prezes urzędu porównuje do niego zapisy, które dają bankowi swobodę w ustalaniu nowych opłat. „Sama inflacja czy ogólny wzrost kosztów nie dają bankowi dowolności w podnoszeniu opłat” – dodaje.
Co mogą zrobić klienci
Decyzje nie są prawomocne. Banki mogą się od nich odwołać do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK). Klienci, którzy uważają, że zapłacili zawyżone opłaty, mogą złożyć reklamację w swoim banku, a jeśli nie przyniesie ona efektu, zwrócić się do Rzecznika Finansowego lub UOKiK. Przy kredytach trzeba jednak zachować ostrożność: wypowiedzenie umowy może oznaczać konieczność jednorazowej spłaty całego zadłużenia. Pochopne rozwiązanie umowy może więc kosztować więcej niż sporna opłata.
Czego jeszcze nie wiadomo
Banki nie odniosły się jeszcze publicznie do decyzji urzędu. Nie wiadomo też, czy klienci odzyskają pieniądze z podwyżek naliczonych wcześniej na podstawie zakwestionowanych zapisów. Kara nałożona przez urząd nie oznacza automatycznie zwrotu pieniędzy klientom, dlatego warto zachować wyciągi i korespondencję z bankiem dotyczącą zmian w opłatach. Jeśli banki się odwołają, o ostatecznym kształcie decyzji rozstrzygnie sąd.
Źródło: UOKiK, Bankier.pl/PAP, Prawo.pl, RMF24, Super Biznes (12.10.2026)