Fot. Shanjir H / Unsplash
Ok. 200 osób pod obserwacją w Irkucku po śmierci pracownicy instytutu dżumy
Rosyjskie media podają, że zmarła 28-letnia pracownica instytutu badań nad dżumą. Władze mówią o zapaleniu płuc o nieustalonym pochodzeniu, a WHO czeka na potwierdzenie.
Według rosyjskich mediów zmarła pracowała w Irkuckim Instytucie Przeciwdżumowym na Syberii. Po jej śmierci obserwacją objęto ok. 200 osób, które miały z nią kontakt.
Jak to się zaczęło
Pierwsze informacje pojawiły się 1 października. Kwarantanną objęto wtedy oddział szpitala rejonowego w Szelechowie pod Irkuckiem. Gubernator obwodu Igor Kobziew mówił o „podejrzeniu szczególnie niebezpiecznej infekcji”, ale nie podał nazwy choroby. Do Irkucka przyleciała szefowa rosyjskiej służby sanitarnej Rospotrzebnadzor Anna Popowa.
Część rosyjskich mediów pisała, że kobieta zmarła na dżumę płucną po wypadku w laboratorium. Oficjalnie tego nie potwierdzono. Szef Buriacji Aleksiej Cydenow najpierw napisał, że przyczyną śmierci była dżuma, ale później zmienił wpis na „mogła umrzeć na dżumę”.
Co mówią władze
Według Rospotrzebnadzoru przyczyną śmierci było zapalenie płuc o nieustalonym pochodzeniu. Gubernator twierdzi, że w organizmie zmarłej nie wykryto drobnoustrojów, z którymi pracowała. Przebadano już 60% osób z kontaktu i u nikogo nie wykryto dżumy. Światowa Organizacja Zdrowia czeka na potwierdzenie, co wywołało chorobę.
Dżuma w Rosji
Dżuma wciąż występuje w niektórych regionach świata, także w Rosji. Ostatni potwierdzony przypadek odnotowano tam w 2016 r. w Republice Ałtaju. Choroba jest groźna, ale leczy się ją antybiotykami. Dla osób, które pracują z żywymi bakteriami dżumy, istnieje szczepionka.
Źródło: NBC News, Wirtualna Polska, Meduza (2–8.10.2026)